Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2009

Jerzy Stuhr "Stuhrowie. Historie rodzinne".


Zrozumiałem, wtedy jeszcze pewnie intuicyjnie, że to, co wyróżnia mnie w grupie, to umiejętność recytacji. Bo gdy cię odtrącą, a ty znajdziesz w sobie coś, co zyskuje ci szacunek u ludzi, to trzymasz się tego jak ostatniej deski ratunku. To jest twój los w kieszeni. Od tamtej chwili nie bałem się już być inny. Przeciwnie, coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że moim przeznaczeniem jest życie obok grupy. Już wtedy wiedziałem, ze do żadnej organizacji się nie zapiszę. Do żadnej partii. Życie stadne nie było moim sposobem na istnienie w społeczeństwie. To jest cecha, którą odziedziczyłem po ojcu. On też całe życie był gdzieś w środku.

(...)To zakotwiczenie w rodzinie, które nadaje sens całej gonitwie dnia codziennego. Bo tak naprawdę dopiero przełożenie naszych sukcesów na radość, jaką sprawiamy najbliższym, tworzy prawdziwą wartość naszych osiągnięć.

Życie zawodowe, walka o sukcesy tworzy człowieka, buduje jego wartość, ale bez rodziny nie ma właściwego wymiaru. Zwłaszcza w moim zawodzie, który tak bardzo podbija cechy narcystyczne.

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

środa, 7 stycznia 2009

Kamil Durczok "Wygrać życie"













Zaprogramowanie na zwycięstwo w tej walce sprawia, że masz wpływ na to, co się dzieje. Bez tego jesteśmy bezwolni. Zakładamy też wtedy, że jest jakaś rzeczywistość niezależna od nas, na którą nie mamy żadnego wpływu. To odbiera ludziom nadzieję na wygraną. No, przynajmniej część nadziei. Nawet jeśli tak jest, nie wolno ludziom o tym mówić. To jest wojna, a na wojnie raz się wygrywa, raz się przegrywa. Ale każdy, ruszając do boju, musi zakładać, że wygra.
Rozmowy przeprowadził Piotr Mucharski
Wydawnictwo Znak, Kraków 2005

sobota, 5 lipca 2008

"Nie wszystko na sprzedaż" Beata Tyszkiewicz














Nie miałam planów na przyszłość. To tak jakbym wierzyła, że moje życie się ułoży. Wydaje mi się, że jeśli człowiek się pakuje i odchodzi (...) to zyskuje jednak swobodę, wolność i prawo decydowania o sobie. Jak się wierzy w siebie, to z reguły jakoś się wszystko układa.

Jeśli mówimy o życiu, to miłość jest niewygodna. Jeśli mówimy o miłości, to życie jest niewygodne. Trzeba mistrza, żeby te dwie wzajemnie się wykluczające sprawy pogodzić.

Nie bardzo wierzę w trwałą przyjaźń między kobietami. Wierzę w zauroczenie, w sympatię, potrzebę spotykania się, rozmów, ale to mężczyźni zawsze wydawali mi się bardziej konsekwentni i uporządkowani intelektualnie (...) Jeśli mężczyzna pyta o radę, to zawsze z tej rady skorzysta, gdy udzielam rady kobiecie, to i tak zwykle postąpi po swojemu.

Mam zwyczaj czytania wielu książek jednocześnie i staram się uczyć dzieci tego samego, bo uważam, że potrzebne jest odejście od jednej książki do innej, co umożliwia spojrzenie na tę drugą z odpowiednim dystansem.

niedziela, 22 czerwca 2008

"Księżyc nad Zakopanem" Maria Nurowska












Celem tego bloga jest notowanie ciekawych myśli, cytatów z książek, które udało mi się przeczytać. Jednak do tej książki konieczny jest dłuższy komentarz.
Tegoroczny majowy weekend spędzaliśmy w Bukowinie Tatrzańskiej. Podhale było w tym czasie najbardziej zatłoczonym rejonem Polski:) Udało się nam w końcu dotrzeć do Zakopanego. 1,5 godziny PKS-em... Żeby odetchnąć od zatłoczonych Krupówek weszliśmy do księgarni. Kupiłam tę książkę tylko z powodu tytułu;) Nigdy nie czytałam żadnej książki Marii Nurowskiej.

Biografia ta jest ogólnie mówiąc "taka sobie", ale kilka myśli udało mi się wynotować.

-A co pan myśli o Wałęsie? - spytałam.
- Dla mnie Wałęsa to taki szybkobiegacz, co wniósł święty ogień na stadion. Ale jego rola się skończyła. Jak będzie tak z tą pochodnią dalej latał, to nas wszystkich podpali.

- Ja tak czasem sobie myślę - powiedział kiedyś - że ten nasz świat to taki wielki zegar. A jak się zepsuje? Kto go naprawi?
- Ktoś, kto ten zegar stworzył - odpowiadam.
- A jak się zagapi?


I jeszcze ciekawa historia Krupówek, której wcześniej nie znałam:
W XIX wieku Krupówki nazywano Drogą Grzeszników, bo ponoć górale, którzy biesiadowali w karczmie, szli potem Krupówkami do starego kościółka, gdzie ksiądz Józef Stolarczyk wysłuchiwał ich grzechów w konfesjonale, a potem na plebanii wymierzał pokutę kijem na goły tyłek.